Nie jestem jasnowidzem. Nie potrafię przewidywać, jak rozwinie się nasze hobby w ciągu najbliższych lat. Kiedyś, na początku swojej rpgowej kariery próbowałem – większość tez, które wysnuwałem w latach 90′tych zupełnie się nie sprawdziła. Dlatego, zamiast próbować przewidywać przyszłość, trochę pomarzę. Podejrzewam, że rzeczywistość pożre, przetrawi i wypluje resztki mojej wizji w strzępach – ale mam trochę nadziei, że sprawdzi się choć niewielka jej część. Wpis podzieliłem na trzy części, przedstawiające moją utopię od ujęcia globalnego, po moje własne nadzieje.
Świat
Chciałbym, by model gry fabularnej opracowany przez Wizards of the Coast, czyli systemu wymagającego użycia masy pomocy (mapki, figurki, dodatki, oprogramowanie) przyjął się na większą skalę i wydusił z kieszeni rpgowców nieco kasy. Dość już wydawania gier zawierających wszystko, co potrzebne w podstawce. Bardzo mi miło, gdy podręcznik podstawowy wystarcza do rozpoczęcia zabawy i chciałbym, by nowe gry i wznowienia starszych systemów były pisane w ten sposób, ale potrzeba czynnika, który zachęciłby graczy do wydania ciężko zarobionych $ na suplementy. Mało który gracz jest zainteresowany stawianiem na półce metra bieżącego książek – wystarczy mu podstawka, kilka kości i ksero karty postaci (choć można się obyć i bez podstawki). Myślę, że ludzie wydaliby kasę chętniej na jakiś fajny gadżet – talię kart z opisem mocy dla swojej postaci (np. niedostępnych w podręcznikach) albo kilka figurek. Chciałbym, by wydawcy znaleźli haka na niefanatycznych graczy, który wydzierałby z ich kieszeni nieco kasy w regularnych odstępach czasu.
Mam nadzieję, że Internet pozostanie rozwiązaniem dla leniwych lub zdesperowanych (ew. ludzi, którzy po prostu nie mają możliwości grać na żywo) – zdecydowanie bardziej wolę tradycyjne spotkania, odgłos plastikowych wielościanów toczących się po stole i mazanie ołówkiem po karcie postaci. Przed ekranem komputera spędzam i tak wiele czasu, „20” wyplute przez generator liczb losowych nie wywoła we mnie emocji porównywalnych z „krytykiem” wyrzuconym w kluczowym momencie sesji na swojej wysłużonej k20.
Polska
Chciałbym, by w końcu ukazała się rdzennie polska gra, która zdobyłaby popularność pierwszej edycji Warhammera (albo innych gier, jakie w latach 90′tych wychodziły w kilkunastotysięcznych nakładach). Marzę o żywej przez długie lata linii wydawniczej, o minimum czterech podręcznikach rocznie, o gadżetach, silnym ruchu fanowskim i wsparciu w rpgowych serwisach internetowych. Taka gra koniecznie musi się mieścić w mainstreamie – może być space operą, heroic albo dark fantasy, czy też utrzymana w jakiejkolwiek innej konwencji, która nie wciśnie systemu w niszę. Powinna mieć prostą, modułową mechanikę, jaką autorzy mogliby rozbudowywać w nieskończoność i szatę graficzną na poziomie WFRP, nWoDu, czy Cthulhutech.
Wątpię, czy w ciągu kilku najbliższych lat pojawi się taki system. Wysuszony rynek przyjmuje właśnie wzmożony atak wydawców – Midnight, Klanarchia, Exalted, Wolsung, Wilkołak, Wampir, Legenda Pięciu Kręgów – to stanowczo zbyt dużo, by którykolwiek z nich stał się czymś podobnym do Warhammera albo Cyberpunka sprzed lat. Zresztą, jeśli nawet znajdzie się wystarczająco wielu chętnych, by wykupić nakład w ciągu kilku miesięcy, wydawcy zadbają o to, by linia sama się zarżnęła – brak dodatków, wsparcia, czy promocji skutecznie zabiją zapał większości. Gdybym miał obstawiać system, który ma największe szanse, na pewno wskazałbym Klanarchię – o ile Copernicus nie zawali sprawy i nie pozostawi graczy samych sobie.
Mam nadzieję, że Portal nie sprzeda się planszówkom i wciąż będzie wydawał gry fabularne. Trzymam kciuki za Neuroshimę – prawie idealnie wpasowuje się w mój model systemu komercyjnego, do tego wypełnia wielką niszę postapokalipsy. Chciałbym, by Trzewik, MOracz, Multidej i Mati zaatakowali czymś zupełnie nowym, co będzie wydane na kredzie, na prostej, grywalnej mechanice, przejdzie porządną korektę i skopie tyłki konkurencji. Portal przetrwał 10 lat – mam nadzieję, że kolejne dziesięć nie tylko przetrwa, ale się w tym czasie mocno rozwinie.
Prywata
Chciałbym, żeby Nemezis ukazało się na papierze. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, odzyskam prawa autorskie w ciągu sześciu miesięcy – trzeba będzie wtedy tylko przepisać podręcznik, wymyślić nową mechanikę, przebudować świat, wyszukać grafików i znaleźć wydawcę chętnego do zapełnienia luki – grach w ogólnie pojętej konwencji science fiction w Polsce po prostu nie ma.
Dzieki wielkie!
@Prywata
A może mógłbym zaoferować swe skromne usługi. Grafik ze mnie żadne, pisarz jeszcze gorszy ale trochę składam, trochę kart robię ale przede wszystkim w mechanice się lubuję. Dobrze by było już teraz zacząć prace. Może za pół roku byłyby już jakieś tego efekty.
Encu – zmieniles maila? Wysylalem Ci cos waznego jakis czas temu, ale nie mam odpowiedzi. Tak samo na tlenie/gg. Jakbys mogl, skontaktuj sie ze mna.