Egoistyczny i stronniczy wpis o tym, że blogosfera jest lepsza

Uwaga! Poniższy wpis jest ewidentnie egoistyczny, stronniczy, niefeministyczny, oraz flejmogenny. Niejeden z Czytelników mógłby go uznać ponadto za szowinistyczny, propagandowy i niepoprawny politycznie.

Pomyślałem sobie, że ponieważ jest to setna notka na moim blogu, pozwolę sobie na poluzowanie zasad i otwarcie, bez ogródek napiszę, dlaczego moim zdaniem pisanie na własnej stronie jest znacznie lepszym pomysłem, niż współtworzenie większego serwisu – zwłaszcza, jeśli chodzi o gry fabularne. Jeśli więc jesteś, Drogi Czytelniku, przedstawicielem jakiejś witryny, która ma milion odwiedzin miesięcznie, dziennikarskie plakietki i smycze, patronaty, punkty oraz profesjonalną redakcję i korektę i zamierzasz traktować poniższe słowa bez przymrużenia oka, bądź ostrożny! Bardzo łatwo możesz podnieść sobie ciśnienie, wpaść w pułapkę i napisać jakiś jadowity komentarz, którym przejmę się o tyle, że go sobie po prostu usunę.

Redakcja redakcji nierówna. Decydując się na upublicznienie owoców swojej pisarskiej pracy za pośrednictwem jakiegoś portalu fantastycznego tak naprawdę kupujesz kota w worku. Czasami możesz mieć szczęście, trafić na dobry dzień normalnie znudzonego redaktora albo jeszcze większy fart – na osobę z dobrymi chęciami, odrobiną wolnego czasu, dużym doświadczeniem i cierpliwością. Taki redaktor zaopiekuje się Twoim tekstem, wypunktuje dobre i złe strony, poprosi o poprawienie niektórych fragmentów, a potem o akceptację całości. Dla młodego, niedoświadczonego autora to fantastyczna sprawa! Pamiętam, ze swoich początków, jak wielką pomocą były dla mnie uwagi Trzewika, Michała Oracza, Bryana, czy Maćka Szaleńca. Poważnie, dobry redaktor to prawdziwy skarb, dla portalu internetowego chyba większy, od tuzina newsmanów.

Niestety, masz małe szanse, że trafisz na kogoś takiego. Twój tekst albo wyląduje w spamie albo w kolejce „na później” (ostatecznie i tak w spamie, kiedy zaczniesz się dopytywać o postęp redakcji swojego artykułu). Leniwy redaktor wrzuci go na stronę bez przeczytania. Nawet, jeśli coś poprawi, możesz pomarzyć o konstruktywnych uwagach – poprawi literówki, dopasuje formatowanie i opublikuje. Jeśli będziesz mieć pecha, tekst pojawi się w oryginale, a wszelkie błędy będą wyłapywać czytelnicy. Skoro więc publikując w serwisie nie masz nawet szansy na porządną redakcję, czemu nie dołączysz do blogosfery RPG?

A tak, liczniki odwiedzin. Duży serwis to duża liczba odwiedzin, komentarze, uwagi, celne spostrzeżenia. To chyba najzabawniejszy mit – jeśli witryna ma powiedzmy 40 tys. odsłon dziennie, ciekawe jak duża jej część będzie dotyczyć Twojego tekstu? * Ludzie wchodzą na takie strony z Google szukając informacji o jakiejś grze, książce, czy komiksie. Część włazi od razu na forum, mając gdzieś świeżo dodany tekst z działu RPG. Odsetek odwiedzających, którzy klikną w Twój artykuł, przeczytają go od deski do deski i skomentują, raczej nie będzie zbyt wysoki. * * Decydując się na publikowanie na blogu masz większą szansę, że Czytelnicy będą fanami RPG, przeczytają tekst i skomentują go. Jeśli profesjonalny serwis nie oznacza większej czytelności, może warto dołączyć do blogosfery RPG?

Może nie bardzo widzi ci się towarzystwo prostaków, którzy wrzucają na bloga zdjęcia gołych piersi albo inne bezeceństwa? Blogosfera ma to do siebie, że sama się doskonale reguluje. Jeśli kojarzysz czyjeś wpisy jako beznadziejnie głupie, nie odwiedzasz jego strony. W przypadku dużego serwisu nie dość, że taki głąb może być Twoim redakcyjnym kolegą, to w dodatku regulamin zabroni Ci wypowiadać się o jego dziełach negatywnie. Blogując możesz mieć gdzieś Oficjalną Wykładnię, Misję i Wspólne Stanowisko. Ba, możesz krytykować, ile wlezie! * * * Na dodatek, jeśli sam (sama) chcesz publikować notki z ilustracjami gołych babek, nikt Ci nie zabroni, nie obruszy się, co najwyżej będziesz mieć kilku Czytelników. Albo żadnego.

Decydując się na założenie własnego bloga o RPG nie stajesz się jednym z wielu szarych użytkowników, ani aspirantem próbującym wbić się do zamkniętej grupy. Tak samo, jak użytkownicy dużych serwisów, często się ze sobą nie zgadzamy, polemizujemy, kłócimy się i flejmujemy. Są wśród nas takie znamienite osobistości jak Permanentnie Zbanowany Pan Adrian, ale oprócz niego na blogach publikuje też sporo normalnych ludzi. Jak pokazują agregatory (np. Polskie Blogi RPG), przekrój tematów jest tak wielki, że odnajdzie się tu każdy – niezależnie od tego, czy chce pisać o kotkach, stosunkowi cycków na biceps w ilustracjach podręczników RPG, czy też po prostu, publikować przygody. Co więcej, ilość materiału jaka pojawia się w blogach bije na łeb to, co jest w ostatnim czasie wrzucane na „profesjonalnych” witrynach. W dodatku, spora część to całkiem fajne teksty – może nie mają po 20k znaków, ale czy takie teksty mają rację bytu gdziekolwiek indziej, niż na papierze?

Na koniec kwestie techniczne. Blog to własny nagłówek, nazwa strony, layout, własny styl. To możliwość ustalenia indywidualnego cyklu publikacji, zaplanowania nawet stu notek do przodu. Pojawią się wtedy, kiedy będziesz chcieć, a nie jak redaktor kliknie z łaski swojej przycisk, po miesiącu przypominania się na maila i PW.

Dołącz do nas!

* Jeśli interesuje Cię, ile osób odwiedza taki statystycznie przeciętny blog, jak mój, oto statystyki: ok. 3 tys. odwiedzin miesięcznie (czyli ~100 dziennie), 8 komentarzy na wpis.

* * Nie, nie mam pod ręką żadnych statystyk ani dowodów. Wnioskuję po tym, co widzę – jak wiele komentarzy (a raczej ich brak) pojawia się pod tekstami i po tym, kto dzieli się uwagami (czyli 3k10 tych samych osób)

* * Pod warunkiem, rzecz jasna, że nie zaczniesz walić oszczerstwami na lewo i prawo, ale przyjmuję, że każdy, kto decyduje się na publikowanie swoich tekstów ma dość oleju w głowie, by zachować zdrowy rozsądek podczas krytyki.

  1. #1 by Sethariel on 29/03/2011 - 0:38

    Chyba trochę przesadzasz pisząc o swoim blogu jako o statystycznie przeciętnym. Początkujący bloger nie ma co liczyć na takie statystyki, o ile nie robi czegoś dodatkowo (prowadzi radio, podcast itp.).

    • #2 by Enc on 29/03/2011 - 14:39

      3k to mi się udało dopiero w marcu – jak wcześniej publikowałem 4-5 razy w miesiącu, odwiedzalność była ze dwa razy mniejsza.

  2. #3 by Laveris de Navarro on 29/03/2011 - 6:43

    Również zgodzę się z Setharielem.

    W zasadzie to mój blog można uznać za “przeciętny”. Na razie ma jakieś ok. 0,9-1 tys. odwiedzin na miesiąc, średnio 2-3 komentarze (licząc wszystkie notki). Ba, “dobry dzień” to taki, w którym przyjdzie co najmniej niż ~70 odwiedzin i 3 komentarze co najmniej.

    Redaktorzy redaktorami, ale nikt nie zabrania np.: reklamować na swoim blogu tego, że gdzieś się artykuł maznęło (choćby na Polterze).

    • #4 by Enc on 29/03/2011 - 14:40

      “Redaktorzy redaktorami, ale nikt nie zabrania np.: reklamować na swoim blogu tego, że gdzieś się artykuł maznęło (choćby na Polterze).”

      Sorry, ale jak mam słać teksty na Poltera tylko po to, żeby były na Polterze… Kiedyś to była może nobilitacja, teraz żal. Choć w sumie to posłałem Rincowi kilka tekstów z DŚ kilka tygodni temu, ciekawe, czy doczekam się publikacji :)

  3. #5 by drozdal on 29/03/2011 - 6:50

    Hej Sethariel

    Jasne, że wszystko wymaga trochę czasu i jeszcze więcej cierpliwości. Szczerze mówiąć, będąc “na swoim” i wiedząc że odwiedza twoją stronę ponad na przykład 1000 osób miesięcznie ma o wiele wyższy wydźwięk, kiedy wiesz, że nie zawdzięczasz tego nikomu innemu tylko sobie.

    Jasne na początkach blogosfery, na prawdę ciężko było się połapać co i jak, ale dzięki agregatom, do których Encu w swoim poście linkuje wszystko nagle stało się o wiele bardziej przystępne.

    Nowy blog mój i Nida po miesiącu na rynku odwiedziło kapkę ponad 2000 osób co jest wynikiem według mnie doskonałym. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że ogromna w tym rola i zasługa Bagna oraz agregatów blogowych, ale rówież wydaje mi się, ze w miarę regularne aktualizacje pomagają w tym niewspółmiernie. Bardzo ciekawi mnie co na nim będzie się działo za jakieś pół roku, kiedy bedziemy dysponować szerszą gamą postów i kiedy ludzie zaczną do nas trafiać poprzez linki z innych blogów czy też wyszukiwarki a nie z bagna czy jemu podobnych stron.

  4. #6 by Borejko on 29/03/2011 - 7:00

    Kurcze. Dużo fajnych rzeczy napisałeś. Jeszcze więcej nie napisałeś.
    Żeby tak naprawdę napisać wpis dotyczący blogosfery, trzeba by sporo popisać jak np. Smartfox. Potem 90% wyciąć i zostawić esencję. Jak przy robieniu gry.
    Może kiedyś napiszę.

    Np. najważniejszą rzeczą o której zapomniałeś poruszyć to cycki i rósh. Blogosfera ma to do siebie, że rozwija się i nie wygląda już tak 5 lat temu. Odsetek dziewcząt i chłopców, którzy wymieniali się komciami itp. na różowych stronkach spadł drastycznie. A stało się tak dzięki NK i FB, Twitta – bo tam przeniosła się radosna twórczość tychże osób.

    Tym samym pozostało sporo blogerów specjalistycznych. Do blogów specj. można zaliczyć właśnie te o RPG. Nie zgadzam się do końca z podziałem Tomka w H.Ludens, jednak takie rzeczy najlepiej byłoby rozwiązać tet’a tet w dyskusji lub mógłbym napisać kontr-tekst, na który nie mam to czasu.
    I żeby się komuś nie poprzewracało w głowie, bo i tacy tu mogą zajrzeć. Specjalistyczny nie znaczy wyjątkowy, fachowy, ekspercki. 90% to przemiał informacji znalezionych u innych, na stronach lub w pismach. Posłużę się przykładem z Portala. Portal preparuje newsa i rozsyła do serwisów. Jeśli masz RSS może trafić Ciebie Jasny Wibrator z Nieba. Bo kilkanaście serwisów przez k3 dni pisze: “Jest już nowy GP”, “Ukazał się GP”, “Nowy GP!”, “Najnowszy GP”. I tak samo jest w blogosferze vide to co pisze Drozdal o BWhells in da Rzepapospolita.

    I Sethariel ma rację. Sam likwidowałeś bloga pamiętasz Encu?
    I przekręciłeś mój nick. Nie jestem Permanentnie Zbanowany Pan Adrian, tylko Przystojny Pan Adrian. heh

    • #7 by Enc on 29/03/2011 - 14:42

      “Np. najważniejszą rzeczą o której zapomniałeś poruszyć to cycki i rósh.”

      Napisałem dwa słowa o cyckach :)

      “I Sethariel ma rację. Sam likwidowałeś bloga pamiętasz Encu?”

      Pamiętam, pamiętam. Ale jak zacząłem pisać więcej (taktyką Omleta – jeden flejmwpis na kilka lepszych), nagle ludzie zaczęli częściej odwiedzać bloga :)

    • #8 by smartfox on 29/03/2011 - 16:20

      Oj chętnie bym podyskutował f2f, przez neta, to jak lizanie cukierka przez szybę. Podział był pewną propozycją i przyznaję, że 1,5 roku po napisaniu artykułu, sam bym co nieco zmienił.

  5. #9 by Aureus on 29/03/2011 - 10:54

    To ma być flejmogenny wpis? Pf, towarzyszu, co Ty wiesz o flejmowaniu. ; )

  6. #10 by Furiath on 29/03/2011 - 10:59

    1. Publikacja na Polterze kładła na łopatki poczytalność blogową. Niestety, albo ktoś jest botem nawijającym samodzielnie 1 art dziennie jak Borejko i wtedy ma to przełożenie na wejścia. Jeśli ktoś nie jest w stanie tak często aktualizować bloga, to może zapomnieć o ilości wejść konkurujących z dużym portalem. To dlatego niezalezna blogosfera wali taki podliz Polterowi, wrzucając tam zajawki swoich wpisów i linkując do swoich zwykłych blogów. I to dlatego Wydawcy tak tupią nogami o newsy na Polterze – bo bez tych newsów, znacznie mniej osób wejdzie na ich wieść postawioną we własnej domenie. Z własnych doświadczeń – ilość wejść jest większa z Facebooka niż z Poltera, potem długo nic.
    2. Ale wogóle po co spinać się na ilość wejść? Ja rozumiem zależność- im więcej wejść, tym więcej zarabiasz – ale w przypadku zwykłych blogerów co za różnica czy ma wejść 50 czy 500?

    Ja blogosferę chwalę sobie głównie dla personalizacji oraz stylowi języka jaki ja sobie sam wybiorę.

    • #11 by Enc on 29/03/2011 - 14:46

      “To dlatego niezalezna blogosfera wali taki podliz Polterowi, wrzucając tam zajawki swoich wpisów i linkując do swoich zwykłych blogów.”

      Niektórzy walą, owszem. Nie wiem, na ile to zwiększa słupki, musiałby się wypowiedzieć ktoś jeszcze. U mnie najwięcej wejść jest z Blogów, potem FB i Bagna. Zresztą, liczba wejść jak sam piszesz nie jest najważniejsza – IMO w blogosferze jest nie tylko fajniej, bo można dopracować layout, ale też dlatego, że znacznie większy odsetek odwiedzających włazi, bo chce coś przeczytać, a nie przeklikać.

  7. #12 by Borejko on 29/03/2011 - 12:03

    Furiath ma rację w całej rozciągłości odnośnie pkt.1

    Jeszcze jedna rzecz którą poruszacie – komentarze. Spójrzcie na zachodnie blogi, portale itp. Czy tam się pojawiają setki komci pod wpisami?
    Komcie są niewiele istotne. Komentarze przenoszą się na FB, Twitt etc. Nawet w eRPGowej niszy.
    Mamy na tym FB swoich “Znajomych” i nie zauważyłem aby którykolwiek z flejmów/ chichotek nie był tam omawiany.
    I wreszcie sedno – komentarze idą zawsze prv. Via mail, via GG i inne takie. Jedni piszą bezpośrednio do autora – “A tam pierdolisz z tymi rzutami k16, lepiej kurwa rzucać k8 i mnożyć razy dwa, ale buce nie rozumią to pisze do Ciebie” i wreszcie prv poza autorem “Ło jezu jaki ten Borejko buc mówi żeby rzucać k16, a od MiMa rzuca się k8 i mnoży.”

    Kolejny przykład którego Enc nie poruszył to kapitał społeczny. Pisząc Nemzisa wrzucił sobie go na Plottera. Dostał pewnie sporo punktów które wymienił na jakiś tam podręcznik/ podręczniki. Pozycjonowanie, treści, page ranki, odwiedziny idą ku Polterowi nie Encowi.

    Okazało się że to samo zdilował Piotrowi a ten sprzedał/je to i pewnie dał coś uszczknąć Encowi (w PLNach nie Punktach Poczytalności Plotera). Wykorzystał swój kapitał społ. i przekuł go jak chciał, a nie na korektę i redakcję i chwałe i sławę bo napisał do P.

  8. #13 by Borejko on 29/03/2011 - 12:06

    I zapomniałem się odnieść do pkt. 2 Furiatha. Nie ma żadnej różnicy. Mam zaRSSowane blogi klesi z branży gamedev którzy piszą raz na kwartał. Raz na pół roku. Ostatnio przez przypadek nie oderessowałem ludology.net i po roku dostałem pracę doktorską.
    Lepsze co jest?
    Pier*olenie Borejki codziennie po k1000 znaków czy jeden rzeczowy tekst w miesiącu ?

    Nie muszę chyba odpowiadać.

  9. #14 by Krzemień on 29/03/2011 - 13:04

    Z tymi komciami to się zgodzić nie mogę, zobaczcie ile komentarzy pojawia się pod wpisami na http://www.belloflostsouls.net setki jeśli nie tysiące. Mojego bloga czyta chyba 10 osób, a wejścia nabijam sobie sam wchodząc by sprawdzić co się działo na poprzedniej sesji ;-)

    • #15 by Borejko on 29/03/2011 - 15:10

      Tak tylko to nie blog.

    • #16 by drozdal on 29/03/2011 - 16:11

      To jak najbardziej blog, tak jak blogiem jest Gawker, Kotaku cy tez Destructoid.

      Problem polega na tym, ze to sa blogi robione wspolnie przez mase ludzi, a my mowimy tutaj najczesciej o prywatnych operacjach ktore sa robione przez jedna osobe.

      Krzemien, podobne porownanie mozna by zrobic medzy na przyklad twoja wiki a wikipedia, niby to ot samo, tylko skal juz nie ta sama.

      I jak twoj blog liczy twoje wejscia na niego jako odwiedziny no to niezbyt dobra platforma blogowa jest ;)

      • #17 by Borejko on 29/03/2011 - 16:31

        Uściślę. W moim rozumieniu wiele multiblogów, to nie blogi.
        http://blomedia.pl/kategoria/12,gry
        http://blomedia.pl/ Blogi to nasza specjalność! W naszej sieci znajduje się 12 blogów.
        To najlepszy przykład blogowania, na przysłowiowej pełnej kufie.
        Analogicznie wyszukiwarka blogów googlea poda ci tawerne, czy last inn.

      • #18 by Krzemień on 29/03/2011 - 17:21

        Jeśli nie liczy moich wejść to znaczy, że jest zajebiście popularny ;-)

    • #19 by smartfox on 29/03/2011 - 16:18

      Jesteś pewien, że sam nabijasz? U mnie, na wordpressie, nie są zliczane wejścia autora.

      • #20 by Borejko on 29/03/2011 - 16:37

        Wybierasz w ustawieniach, czy chcesz swoje nabicia zliczyć czy nie. I sądzę że GAnalitics nieco lepiej zlicza niż WordPressy itp. A zdaje się że blogspot ma z GAnalitycs zliczanie zerżnięte.
        Ale nie mam zamiaru tu się przepychać o to która platforma jest lepsza bo wiadomo.
        Zgniłozielona.

  10. #21 by paralaktyczny on 29/03/2011 - 13:14

    @Enc

    A ja sobie pozwoliłem sprawdzić liczbę wejść w przypadku wpisów blogowych na Polterze. Jak piszesz, masz około 100 wejść dziennie (gdy Twój blog jest w kilku miejscach promowany, a samemu jesteś znaną postacią w fandomie), Laveris de Navarro, mniej znany, w przypadku dobrego dnia ma tych odwiedzin 70 (a reklamuje się na Polterze).

    Teraz do statystyk, dla poszczególnych (mam nadzieję, iż nie zostanie to potraktowane jako spam, jedynie chcę podeprzeć swe słowa) wpisów (jak widać, niezbyt popularnych):
    http://polter.pl/paralaktyczny,blog.html?10865
    http://polter.pl/paralaktyczny,blog.html?11172
    http://polter.pl/paralaktyczny,blog.html?11183
    Liczba “unikalnych wczytań” wynosi odpowiednio (a nie jestem postacią znaną w fundomie nawet na poziomie Laverisa de Navarro):
    147
    219
    152

    Nie podważam Twych słów, jedynie zwracam uwagę, iż określanie “najzabawniejszym mitem” może być mitem ;)

    • #22 by Enc on 29/03/2011 - 14:50

      Być postacią znaną nie znaczy być postacią czytaną ;)

      Możliwe, że robiąc polterbloga zyskasz nagle XXX stałych klikaczy – spoko, nie podważam tego, swoje przeliczenia i obliczenia opieram na pokątnych plotkach.

  11. #23 by Piotr on 29/03/2011 - 18:54

    Mogę spytać na podstawie doświadczeń z jakich serwisów tudzież pracy w nich oceniasz tak ogólnikowo podejście redaktorów do nadsyłanych tekstów?

    • #24 by Enc on 29/03/2011 - 19:17

      Po Polterze i Valkirii.

      • #25 by Piotr on 29/03/2011 - 19:47

        To dwa z.. ilu? Przynajmniej dziesięciu działających (choć mogę się mylić, na żadne nie zaglądam). Może warto sprawdzić pozostałe nim zacznie się rzucać takie ogólniki?

      • #26 by Enc on 29/03/2011 - 19:52

        Nie obraź się, ale nie bardzo mi się chce próbować publikacji w dziesięciu serwisach – podejrzewam, że są takie, w których dobrze by mi się współpracowało z redakcją, ale jeśli mam publikować w serwisie XYX o A czytelnikach albo u siebie, mieć więcej komentarzy, porównywalnie tyle samo odwiedzin, pełną kontrolę nad swoimi wpisami, nie musieć tolerować wpisów o kotkach, użerać się z nielubianymi osobami (mogę tak wymieniać w nieskończoność :) ) to niestety, blog wygrywa.

        Serwisy są dodatkowo na straconej pozycji, bo mało który ma do zaoferowania coś poza newsami. Krótkie wieści przyciągają pewnie losowych użytkowników – i bardzo dobrze, dzięki nim ludzie wiedzą o Nemezis, SWEPLu i innych systemach, na których mi zależy, ale z punktu widzenia bloggera casualowy Czytelnik nie jest najważniejszym odbiorcą.

        Przeczytaj proszę pierwsze dwa akapity tego wpisu, zanim (jeśli w ogóle zamierzasz) odpowiesz na ten.

      • #27 by Seji on 29/03/2011 - 21:13

        @Piotr

        Jedno slowo z mojej perspektywy o serwisach.

        W 2002 czy 2003, kiedy przechodzilem do Poltera z Valkiriii, zaden z tych serwisow nie robil redakcji tekstow przed publikacja. Stara Gildia.pl juz nie istniala i nie pamietam, jak tam bylo. W Polterze uruchomilismy dzial redakcji tekstow, ktory wowczas byl chyba jedynya semi-profesjonalna, jesli nie jedyna w ogole tego typu usluga wsrod portali fantastycznych.* Dzis kojarze wpis “redakcja/korekta” z Poltera, Valkirii, Paradoksu. Wiecej nie ma (ok, byc moze cos przegapilem, jako ze nie sledze juz k10+5 serwisow i serwisikow tak uwaznie, jak kiedys).

        Jak napisal Enc, “redakcja” zwykle sprowadza sie do poprawienia podkresloncyh przez edytor tekstow literowek i dodania formatowania. Tymczasem dobry redaktor nie tylko doszlifuje tekst jezykowo, ale i merytorycznie – a taki kompetentny redaktor w portalu fantastycznym to rzadkosc (nie musi sie znac na tym, co redaguje, ale musi sie z tym zapoznac, zanim pusci tekst do publikacji; przykladem fuszerki na wielkim portalu sprzed paru tygodni sluze na zyczenie). Watpie, by mniejsze i wieksze serwisiki byly w stanie zapewnic redakcje tekstu na dostatecznym poziomie – merytoryczna, jezykowa, z kosultacjami i praca z autorem wlacznie.

        Wrzucajac tekst na bloga co prawda nie masz osoby, ktora zweryfikuje Twoje dane, fakty, tezy, jezyk, inne bledy, ale jelsi czytelnicy Cie na nich przylapia, to albo sie poprawisz, albo przestana Cie czytac – i bedziesz musial sie przylozyc do roboty ku pozytkowi wlasnemu i odwiedzajacych.

        Nie wolno tez zapominac, ze kiedy serwisy przezywaly pierwsza mlodosc, kazdy znajacy HTML byl guru, bo potrafil postawic strone. Dzis sa serwisy oferujace blogi i HTML znac nie trzeba. Strone moze miec kazdy is erwis jest mu zbedny.

        *Pomijam Esensje ktora wtedy byla magazynem sieciowym i w sumie po dzis dzien nim pozostaje, mimo wrzucania tresci na biezaco.

  1. 4 « Per mortis ad gloria
  2. Chleba, igrzysk i flejmów! » 3k10

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.